Historia

Królewskie Miasto Starogard

Jan Bucholz i Andrzej Szklarski Starogard 1929 Rozdział: Nasi harcerze

Gdy Polska w listopadzie 1918 roku odzyskała wolność i niepodległość, Pomorze jęczało wciąż jeszcze w strasznej niewoli niemieckiej. Ale prysły haniebne okowy i wróciliśmy na łono Macierzy. Nieopisana radość rozpierała nasze serca, ze łzami i z entuzjazmem witaliśmy polskie wojsko i polskie urzędy. Ta serdeczna radość z odzyskanej Ojczyzny udzieliła się przede wszystkim młodemu pokoleniu młodzieży polskiej, która całymi potokami żywej, radosnej i twórczej młodzieńczości rwała się w szeregi różnych związków patriotycznych.

W Starogardzie na pierwszy plan wysunęła się młodzież gimnazjalna. Za inicjatywą prof. Puppela, ówczesnego dyrektora tutejszego gimnazjum, powstała 1 Drużyna Harcerska już na wiosnę 1921 roku. Nagle więc na bruku stolicy kociewskiej stanął nieznany tu dotąd młody harcerz polski w zielonawym, strojnym mundurze. Postawa jego dziarska, zamaszysta mina, pogodne czoło, uśmiechnięte usta a z jasnych jego oczu sypią się iskry zapału i czynu! Wszyscy patrzą a on zaciska w dłoni prostą laskę harcerską, nogi mu się prężą a pierś poczyna coraz szybciej falować. Ludziom zdaje się, że gotuje się do jakiegoś skoku. Ale on stoi dalej, gotowy w każdej chwili do walki bezkrwawej, do walki na wartość pracy i twórczość polską, gotowy nawet złożyć swe młode życie na ofiarnym ołtarzu Ojczyzny…

Kronika Hufca Harcerek Starogard

1938 – 1949

Gdy Polska w listopadzie 1918 r. odzyskała wolność i niepodległość (…) nieopisana radość rozpierała nasze serca… Tak więc w roku 1921 stanął tu harcerz polski… A kilka lat po tym pierwszy nasz szary mundurek ukazał się na ulicach miasta. Tak więc z biegiem czasu utworzyły się w Starogardzie cztery żeńskie drużyny i to: I gimnazjalna [Klaudyny Potockiej z drużynową Heleną Żukotyńską], II E. Plater pozaszkolna, III i IV przy szkołach powszechnych.

Powstały też z inicjatywy druhny Gosi Raszejanki [Masiak] dwie gromady zuchowe i to „Polnych Ludków” i „Leśnych Duszków”.

Drużyny starogardzkie każdego roku wyjeżdżały na obozy. Tak więc hufiec nasz ma już poza sobą szereg obozów, kolonij i kursów jak n.p. W r. 1932 obóz w Zblewie. W tym roku też dwie harcerki brały udział w kursie dla drużynowych w Jaworniku i Międzynarodowym Zlocie Skautek na Buczu. Dalej obóz w Charzykowie, Tleniu, Zlot w Spale, obóz w Skórzennie, Siderce, Worochcie, Osieku

i obecnie w r. 1938 na Wileńszczyźnie i obóz propagandowy na granicy niemieckiej w Widlicach.

  1. 1936 objęła hufiec druhna Gosia Raszejanka, a z dniem 1 września 1937 r. druhna hm. Zofia Kopeciówna, która dotąd nasz hufiec prowadzi…

Lipiec 1939 Obóz Hufca w Mermecie!

15 lipca…. Wyjeżdżamy na Obóz Służby do Mermetu… Jesteśmy na miejscu – w sercu borów tucholskich. Piękna dzika miejscowość – lasy i jeziora. Wioska mała – lecz jacy mili mieszkańcy. Urządzamy dla nich kursy wieczorowe L.O.P.P.  i P.G.R – Mamy ze sobą maski przeciwgazowe – i ludność bardzo się interesuje tym wszystkim. Urządziłyśmy w szkole dobry schron przeciwlotniczy, ku wdzięczności całej wioski. Specjalnie pomagamy w żniwach i zajmujemy się dziećmi i chorymi. Nasza popularność tak tam wzrasta, że gdzieś z daleka przychodzi do nas staruszek jakiś i chce by go z  reumatyzmu wyleczyć, bo my już mu pomóc możemy!

Codziennie wieczorem delegatka obozu chodzi do szkoły posłuchać dziennika radiowego – bo czasy jakieś niespokojne – wróg nasz odwieczny coś niespokojny – nawet w obozie daje się odczuwać jakąś wyczekująca atmosferę. Lecz przy ogniskach wieczornych nikną troski i niepokoje  – a tylko dusze nasze zespalają się, gdy echo po lesie nasze „Plonie ognisko’ niesie.

Naraz co to? Rozkaz wydany! Natychmiast wracać do domu! Pakujemy się i ku żalowi całej wioski i jeszcze „kogoś” – wyjeżdżamy. A tu w Starogardzie ruch ogromny „Mobilizacja powszechna”.  Stoimy w przeddzień wielkiej wojny – Jedno pytanie? Wojna czy układy?

Harcerki nasze od razu zaprzęgnięto w służbę. Już nie harcerstwo – lecz w tę piękną służbę sanitarną. Podzielono nas jako sanitariuszki do szpitali. Służba dniem i nocą – o jak serce bije że teraz siły nasze potrzebne są Polsce – że pracujemy – naprawdę pracujemy – więc praca nasza nie poszła na marne!

Czas coraz niespokojniej płynie – co to będzie? To okropne – ta wojna nerwów… a serca nasze rwą się do czynu!

Świat Młodych

Gazeta Harcerska Nr 13, 14 luty 1969 r. red. Wiesława Mroczek

W Starogardzie Gdańskim już w pierwszych dniach września zaczęły organizować się tajne zastępy harcerskie. Trudno dziś dociec ile ich było. Moi rozmówcy – druhowie Jan Wałaszewski i Antoni Górski działali w dwóch zastępach. Jan w zastępie starszych, a Antoni w zastępie młodszych harcerzy.

Pierwszą akcję zorganizowaliśmy dosłownie w pierwszych dniach wojny. Niemcy byli już w mieście. A myśmy z Józkiem Grzybkiem przypomnieli sobie, że w szkole nr. 2 w naszej harcówce, zostały wszystkie harcerskie dokumenty – opowiada druh Wałaszewski. – Co będzie jeśli hitlerowcy dostaną je w swoje ręce? Zakradliśmy się do szkoły. Niepostrzeżenie dotarliśmy do harcówki. Papiery spaliliśmy. Po kilku dniach, w czasie obławy, pijani niemieccy żołdacy wyciągnęli Józka z domu. Chyba po tygodniu jego ojciec znalazł go w lesie. Z kieszeni syna wyjął przestrzeloną harcerską książeczkę… [w rzeczywistości książeczka nie jest przestrzelona, lecz nosi ślady krwi ]  Razem z Józkiem rozstrzelano wtedy dziewięciu mężczyzn….

[na terenie dzisiejszego boiska PSP 3 i bloku przy ul. Gdańskiej 15 Niemcy utworzyli obóz jeniecki] Już w 1940 roku uwięzili tam 250 jeńców angielskich . Dostarczaliśmy im żywność. Kiedyś pamiętam, Ossowski i Noch spuścili nam z piekarni kilka worków z chlebem. W nocy zakradliśmy się pod druty… W ogrodzie Kędzierskich, który niemal graniczył z obozem, został na straży Ossowski. Kalkowski z workami chleba stał za dużym, betonowym śmietnikiem. My z Edkiem Kędzierskim przerzucaliśmy ten chleb. … W miejscu najbardziej zacienionym przerzucamy ten chleb. Ostatni bochenek. Nagle strzał! My z Kędzierskim kryjemy się za ten betonowy śmietnik. Kalkowski jest już przy plocie. Widzę jak Kalkowski, który nigdy nie umiał krzaczka przeskoczyć, jednym susem przesadza ogrodzenie! Nie czekamy. Wiejemy wzdłuż parkanu ile sił w nogach! …

Zemel – to kryptonim, skrót. Pełna nazwa brzmi: Zastęp Młodych Lwów. A  „Młode lwy” to Antoni Górski, Witek Galicki, Stach Fota, Mundek Sarnowski, syn piekarza Zimmermana, a przez jakiś czas Zygmunt Kalkowski i Władek Dembiński… „Młode lwy” nie mają w 1939 roku więcej jak trzynaście lat. Ten zastęp również organizuje się samorzutnie i to już we wrześniu. Od czego się zaczęło? Chyba od tych książek które hitlerowcy ładowali na samochody przed szkołą zawodową. Samochody z książkami zostały na dziedzińcu szkolnym, a w nocy, z workami zakradli się tam Górski i Fota. Załadowali ile się dało unieść. Potem książki wędrowały między ludzi.

– Niczego wielkiego nie dokonaliśmy. Starsi harcerze bali się że „wpadniemy”. Nie pozwalali nam nawet dochodzić do Anglików. My raczej robiliśmy „psikusy”… Druh Antoni Górski jest skromny. Jakby za owe „psikusy”, które przypominały hitlerowcom, że nie są u siebie, nie groziła kara śmierci…

W 1941 roku latem wybraliśmy się do lasu szpęgawskiego. Niby to poszliśmy kąpać się w jeziorze. W rzeczywistości mieliśmy specjalny cel – sfotografować miejsce straceń. Zdjęcie udało się. Przekazałem je po wojnie ZBoWiD-owi…

Moje Obozy Harcerskie

Antoni Górski Starogard 1988 (w posiadaniu rodziny)

Kiedy rozpocząłem prace w szkolnictwie a harcerstwa takiego jak jest nie było, rozpocząłem działać w PTTK organizując liczne rajdy piesze /w formie obozów wędrownych/. W końcu z ramienia oświaty zrobiono mnie kierownikiem gabinetu harcerskiego w Powiatowej Organizacji Harcerskiej. Nie chciałem przyjąć tej funkcji, nie należałem przecież do ZMP ani do partii. Powiedziano mi jednak że to właśnie dobrze że jako ‚przedwojenny’ harcerz obejmę tą funkcję.

Był to czas kiedy ukazał się sławny artykuł o metodyce skautowej, bardzo krytykowany przez ówczesne organizacje młodzieżowe. Z tej też okazji odbył się w Warszawie zjazd wszystkich kierowników gabinetów harcerskich – na którym i ja byłem. Na zjeździe tym strasznie krytykowano ów artykuł i skauting w ogóle. Z wypowiedzi tych wynikało że nikt z krytykujących nie ma pojęcia o metodyce skautowej a krytykowano jedynie fakt że powstał w burżuazyjnym państwie i służył imperializmowi.

Na zjeździe było nas zaledwie trzech starych harcerzy mających pojęcie o skautingu. … Próbowaliśmy przekonać uczestników że ideologia i metodyka to zupełnie co innego. – Bezskutecznie – wreszcie postanowiliśmy zorganizować dla uczestników zjazdu jednodniowy biwak z grą polową, namiotami, kuchnią itp. Pomogło nam Ministerstwo Oświaty i biwak wypadł wspaniale. Wprawdzie jeden z przedstawicieli ministerstwa, w garniturze, krawacie, lakierkach i z teczką dokumentów wpadł do … Świdra /rzeki/ ale w sumie wszystko wypadło dobrze a następnego dnia już entuzjastycznie poparto ów artykuł i całą metodykę skautową. Tak powstała OHPL do której zaczęto „ściągać” byłych instruktorów harcerskich.

Otrzymałem skierowanie na kurs komendantów powiatowych OHPL – ale że właśnie miał mi się urodzić pierwszy syn, zrezygnowałem z tego kursu. Wysłano więc jakiegoś nauczyciela ze Skórcza. Był nim jak się okazało druh Jan Cesarz. W tym samym czasie /nieco wcześniej/ byłem kierownikiem ogólnopolskiego rajdu pieszego PTTK przez Pomorze gdańskie podczas którego prowadziłem nieformalny kurs drużynowych – w czym pomagało mi czterech harcerzy ze Śląska wędrujących tym samym szlakiem. …  Jesienią tego roku odbył się intensywny kurs dla nauczycieli – instruktorów /z kilku powiatów/ w naszej starogardzkiej Strzelnicy. Komendantem kursu był „hufcowy” z Pruszcza Gdańskiego. …  Ja byłem jego zastępcą. Aktywnym instruktorem był tam też Czesław Lux i Edmund Falkowski. Tak więc rok 1956 to funkcja kierownika gabinetu harcerskiego, zjazd w Warszawie, rajd i kolonia-obóz za którą w ramach Min. Przem. Drzewn. otrzymaliśmy w Krakowie nagrodę za zajęcie I miejsca w Polsce… a dalej narodziny mego syna Stanisława, powstanie OHPL, funkcja zastępcy komendanta, kurs drużynowych w Strzelnicy, reaktywowanie 2 DH, Zjazd Łódzki i…ZHP. Rok wielkich przeżyć, wielkich wydarzeń, rok który otworzył warunki do dalszej pracy i tylu wspaniałych obozów harcerskich…


Wspomnienia Franciszka Damazego Piechowskiego

(w posiadaniu rodziny)

Po odwilży jaka nastąpiła po objęciu władzy przez Gomułkę, odradzało się też harcerstwo. Nie miałem już zamiaru wracać do tej pracy. Lecz sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Komendantem Chorągwi w Gdańsku został Hm. Grzesiak Józef „Czarny” który wrócił z zesłania 10 letniego z Workuty. … 20 stycznia 1958 r. Przyjechał do mnie Dh. Grzesiak z Dh-ną Masiakową z d. Raszeja b. Komendantką Hufca Harcerek w latach 1946 – 1949 namawiając mnie ażebym objął stanowisko Komendant Hufca. Przekonywali dość długo wreszcie zgodziłem się no i tak pozostałem do października 1972 r.

Harcerstwo trzeba było odbudować od nowa. Niczego prawie nie było. Zgłosili się do pomocy moi byli współpracownicy z lat 1946-48. Powstawały nowe drużyny w mieście i na wsi. Moją prawą ręką był mój zastępca Szwedowski Józef człowiek ofiarny i szlachetny, … W czerwcu 1958 odbyło się na rynku wręczenie sztandaru dla Hufca. Podjęliśmy się budowy Stanicy Harcerskiej. Projekt wykonał dh. Aleksander Wiecki z Pucka architekt pochodzący ze Starogardu – były drużynowy 3 druż. Żeglarskiej, budowniczy przedwojennej Stanicy Wodnej. W roku 1959 w maju odbyliśmy pierwsza uroczystość na terenie Stanicy. Wyrównaliśmy teren który był wysypiskiem śmieci oraz postawiliśmy obelisk wykonany przez Dh. Wałaszewskiego Jana. Po roku na tym samym miejscu mogliśmy otworzyć już Hangar na sprzęt Wodny, a za rok w maju dokończyć budowę całej Stanicy.

Była to wielka uroczystość jak na Starogard. … Uroczyste otwarcie Stanicy nastąpiło 13 maja 1961 r. Z Gdańska przybyło dużo gości …

Zginął by inni mogli żyć

wspomnienia Bernarda Grochockiego o synu Zygmuncie Grochockim (w posiadaniu rodziny)

W 1966 r. zawiązał się Komitet Budowy Pomnika ku czci straconych harcerzy hufca starogardzkiego 1939/45. W skład jego weszli: komendant szczepu: Orły Północy” przy Szkole Podstawowej nr 4, insp. szkolny p. Falkowski, przewodniczący miejskiego komitetu Frontu Jedności Narodowej p. Milewski i inni. Dzięki staraniom ich ruszyła praca w lecie 1967 r. Pomnik wzniesiono przy ulicy Mickiewicza nad autostradą do Tczewa.

Od wschodniej strony zbudowano przeszło 4 m. wysoki obelisk wygięty wewnątrz. Jego wierzchołek zdobi brązowy krzyż harcerski … Przy ścianie urządzono podziemną kryptę. W czasie uroczystości odsłonięcia pomnika złożono tam urny z ziemią z miejsc stracenia bohaterów, jak: Szpęgawsk, Skórcz, Mieliczki, Stutthof, Mauthausen, Warszawa-Powązki, Nantes Francja.

Odsłonięcie pomnika nastąpiło podczas uroczystości rozpoczęcia nowego roku pracy harcerskiej 24 IX 1967 r. …  Po różnych okolicznościowych przemówieniach nastąpił Apel Poległych. Podchodziły trójki harcerzy z urnami z ziemią z miejsc straceń oraz kwiatami które składano na płycie u stóp pomnika. Defilada drużyn zakończyła tą uroczystość. Wśród złożonych urn była również jedna z ziemią z grobu ś.p. Zygmunta. …  Mamy teraz w tym pomniku jakoby grób naszego drogiego syna i brata. Często wiązanki kwiatów zdobią ów pomnik, zwłaszcza w dni pamiątek: Dzień Zaduszny, zakończenia wojny itp.